Przejscie graniczne korczowa online dating

wymięka ;) Nie znam wszystkich rewelacji brata Stanisława, wymienię tylko te, które słyszałem :) Nie będzie końca świata, tylko będą ogniste kule i kula zbawienia… Miało się to wydarzyć wtedy, gdy chotyniecka figura Jezusa w całości pokryje się krwią (przez cały czas tylko dłoń była „nieskalana krwią”).Dokładny termin zależeć miał od wiernych i ich modlitw odmawianych w Chotyńcu.Na początku „objawień”, (łatwo)wierni modlili się u niego w domu.Było ciasno i duszno, ale Maryja tak bardzo prosiła go o kościółek, że nie miał wyjścia.Tadeusz Rydzyk nie jest jedynym posiadaczem dochodowego patentu na manipulowanie naiwnymi emerytkami i ich portfelami.Po tym świecie stąpa też inny spryciarz, z którego przekrętem zetknąłem się osobiście ;) On, co prawda, liczbą zer na koncie bankowym nie zaimponuje Rydzykowi, ale za to fantazją deklasuje Ojca Dyrektora :) Bohaterem tego wpisu jest pewien Stanisław K., mieszkaniec niewielkiej podkarpackiej wioski Chotyniec.Chotynieckie cuda Tam to naprawdę cuda się działy, ale bynajmniej nie za sprawą Maryi ;) Cudotwórcą był nie kto inny, jak sam brat Stanisław, który w pierwszej kolejności ukończył dolną część kościoła – bo taniej.

W końcu dobiegły końca prace wykończeniowe w górnej części świątyni, a to oznaczało przeniesienie modlitw z „dołu” do „góry”.Miejsce akcji Trafić tam łatwo: jadąc od strony Rzeszowa, w Radymnie trzeba skręcić w lewo na drogę prowadzącą do przejścia granicznego w Korczowej.Po przejechaniu kilkunastu kilometrów tą drogą należy wypatrywać skrzyżowania (po prawej stronie, charakterystyczne, stoi tam jakiś komunistyczny pomnik).Należy ona do „brata Stanisława”, bo tak Stanisław K. Budujmy kościoły tuż obok stodoły To remix tekstu „budujemy mosty dla pana starosty” ;) Pierwsza we wsi była cerkiew.Piękny, drewniany budynek sakralny z 1617 roku, wybudowany na niewielkim wzniesieniu.

Leave a Reply